Fatalna setka FATALNA SETKA

Poprzednia strona

OSTRZEŻENIE

Jeszcze nie jest za późno!

Jak zwykle muzą okazała się małżonka autora - gdzieś tak w lutym 2010 w przypadkowej rozmowie o literaturze powątpiewała w jego zdolność do napisania dziełka na miarę harlequina. Gdy ten impuls zadziałał, erupcja płodności literackiej buchnęła prawie od razu. No, może po paru tygodniach.

Autor postanowił wyjść nieco poza schemat, więc tu jest odwrotnie, niż w zwykłych harlequinach - to mężczyzna jest biedny, a kobieta bogata i to on przeżywa rozterki, podczas gdy ona wie, czego chce. Tego jeszcze, trzeba przyznać, w tej literaturze zbyt często nie było. Dalej jednak było tylko gorzej, bo nijak nie dało się ustawić oczywistego happy endu, więc pewnie z tego powodu ta opowieść nie zostanie nigdy zaakceptowana przez szerokie rzesze - właśnie wskutek swego rozmytego zakończenia. A przecież ma wszystko, czego potrzeba. Znajdzie się tam i nieszczęśliwą miłość, i pożądanie, i seks, i udrękę i ekstazę, i zbrodnię i karę, i marzenia, i śmierć, i politykę, i dobro i zło, i tajemnicę, i fałszywe oskarżenie, i alkohol, i arogancję władzy, i rzucanie mięsem, i donosy, i zazdrość, i podejrzliwość, i godność, i emigrację, i elementy przemian obyczajowych, i coś o nauce, i stosunki w pracy, i Absolut, i miłość matczyną, i cholera jeszcze wie co. Po prostu - wszystko tam jest, pomimo małej objętości.

Teraz poważnie. To chała, a w dodatku brak happy endu ją dyskwalifikuje. Co więcej - skoro perły literatury ich twórcy (podobno) wykuwali w trudzie, pocie, znoju i oszołomieniu zatruwającymi organizm używkami (czego się nie robi dla sztuki), to autor nie mieści się tu nijak, bo wstukał rzecz szybko, bawiąc się tym i śmiejąc z samego siebie do rozpuku. Czyli obok sztuki ten kawałek nawet nie leżał. Trudno. Marzenia o zostaniu poważanym autorem trzeba do kosza wyrzucić.

Małżonka przeczytała, zaśmiała się krótko i odmówiła dalszych uwag. To dużo mówi. Dlatego serdecznie odradza się przypadkowemu czytelnikowi kontynuacji dalszej lektury. A gdyby ktoś okazał się na tyle odważnym kamikadze, że postanowiłby czytać pomimo tego ostrzeżenia, to cóż: miał szansę i ją zaprzepaścił. Bo słońce świeci w okno tylko jeden raz.

Poprzednia strona

© YPY - Strona poprawiona i publikowana 10.05.2010