Agradacja AGRADACJA


PRZYPISY

055) Podobno ci z północy mówią o tych z południa, że ci ostatni potrafią zjeść "wszystko, co ma nogi z wyjątkiem stołu i wszystko, co lata, z wyjątkiem samolotu". Jakieś wewnętrzne niechęci?
Powrót

056) Cudzoziemiec = "wai guo ren". Często słyszy się to na ulicy.
Powrót

057) Anglojęzyczni znajomi nazywali taki obrotowy blat "lazy Susan" (leniwa Zuzanna). Ciekawe, czy to taka popularna nazwa u Anglosasów, czy tylko kwiatek pomysłowości lingwistycznej tych ludzi.
Powrót

058) Tofu po domowemu - "jiali de toufu". Twarogopodna substancja uzyskiwana z sojowego tofu. W Chinach jest kilka odmian tofu, w zależności od stopnia przetworzenia soi. Te najdroższe są białe i dość delikatne w smaku, te tańsze są szare lub szarobrązowe, a ich smak jest dość wyrazisty i trudny (przynajmniej dla autora) do zaakceptowania. Do tofu po domowemu bierze się surowiec z dolnej półki.
Powrót

059) Żeby nie było nieporozumień - na co dzień Chińczyk je w domu o wiele skromniej. A już typowe chińskie śniadanie jest wyjątkowo skromne - jakieś bułki bez nadzienia pieczone na parze (mantou), kleik ryżowy, jakiś liść i tyle.
Powrót

060) "Cai" to "warzywo", więc jest całe mnóstwo różnych słów, które zawierają to "cai": baicai (kapusta), qincai (seler?) itp. Zawsze dostaje się je na ciepło lub z jakiejś zalewy. Warzyw surowych w ogóle się nie podaje, podobno z obawy przed pasożytami, bo spora część pól jest nawożona fekaliami ludzkimi, pozyskanymi w miastach.
Powrót

061) Jeden z najbardziej cenionych i najdroższych elementów kurczaków. W gradacji popularności idą łeb w łeb z łapkami i skrzydełkami, później długo nic i dopiero inne części.
Powrót

062) Koneser zaznaczy przy składaniu zamówienia, czy mają to być paski z "czasz", czy z odnóży. Jest to jedyny specjał kuchni chińskiej, którego autorowi w Polsce autentycznie brak.
Powrót

063) Można je też podawać na gorąco. Na talerzu to takie żółtawe, bezkształtne kawałki z wyraźnymi czarnymi obszarami na powierzchni. Strzykwa to mułożerny stwór morski, łażący po dnie - składający się właściwe jedynie z wora mięśniowego - coś, jakby gigantyczna dżdżownica. Ma zwykle paręnaście centymetrów, choć są też podgatunki znacznie większe. Zagrożona wypluwa gwałtownie (wystrzykuje) swe narządy wewnętrzne - stąd polska nazwa.
Powrót

064) Nazywano to "straw mushroom", więc chyba grzyby słomiane. Zresztą - wszystko jedno.
Powrót

065) Zupełnie jak starym polskim kawale: "psinę drugiego gatunku rąbiemy razem z budą".
Powrót

066) Bodajże nazywa się to "tiepan". Płatki wołowiny to "tiepan niu rou". Można smażyć na tym inne rzeczy, także same warzywa.
Powrót

067) Nader łatwo złamać sobie ząb. O jakichś przyborach do jedzenia krabów (szczypce, łamacze, młotki) nikt nie słyszał. A w takim Singapurze podaje się kraba, którego w kuchni ktoś uprzednio połupie młotkiem i popękaną skorupę łatwo zdjąć palcami.
Powrót

068) Xianshengmen!
Powrót

069) Podobna ryba (za to zarżnięta na amen), którą też tak ponacinano, usmażono i też mięso sterczy jej z boków, to tak zwana ryba w wiewiórczy ogon. No, ale to danie popularne i tanie, bo bez łba z tlącymi się wciąż odruchami. Tak samo można ponacinać kalmary.
Powrót

070) Ocet z Zhenjiangu = Zhenjiang cu.
Powrót

071) Bai mi.
Powrót



© YPY - Strona poprawiona i publikowana 30.05.2009