Fatalna setka FATALNA SETKA

Poprzedni rozdział

Spis treści

Następny rozdział


ROZDZIAŁ VIII

23.03.2010

Z wysiłkiem otworzył oczy. Wpatrywał się przez chwilę w biały sufit. Później z jeszcze większym wysiłkiem przekręcił głowę nieco w prawo. Na krześle przy łóżku siedział ogorzały, starszy mężczyzna. Podkręcał właśnie sumiastego wąsa. „Tata” - przemknęło przez łukaszowe zwoje mózgowe. Siedzący człowiek miał, najwyraźniej, zdolności czytania w myślach, bo wybuchnął śmiechem i zaczął mówić podniesionym głosem; „Ja ci dam tatę, ja ci dam tatę”. Łukasz przymknął oczy.

* * *

Z wysiłkiem otworzył oczy. Wpatrywał się przez chwilę w biały sufit. Później z jeszcze większym wysiłkiem przekręcił głowę nieco w prawo. Przy drzwiach separatki stała smukła, młoda kobieta, odziana w jakieś dziwne, powiewne szaty. Wyciągała do niego dłoń z karminową różą. Łukasz sądził, że ma halucynacje, bo wkoło nastała światłość i czuł wyraźnie zapach drzewa sandałowego. „Jezu” - pomyślał - „Matka Boska?”.

- Luka! - odezwała się kobieta - Ja sam Gospa ot szumy. Velika je sreća u Kraljestvo nebesko...

- Tego... - wychrypiał z wysiłkiem – ja... nichts verstehen. Polnisch...

- Co? - zdumiała się rozmówczyni, sięgając pod powłóczysty płaszcz.

- Co oni tam znowu pokręcili? - powiedziała półgłosem do siebie, wyciągnęła małego palmtopa, postukała chwilę w klawiaturę, zatrzasnęła pokrywkę i znowu zwróciła się ze słodyczą w głosie.

- No tak, nie jesteś Chorwatem. Przepraszam za to nieporozumienie, ale sam wiesz – przy tej ilości spraw. Tak, czy inaczej muszę ci powiedzieć, że przelała się twa czara, gdyż przekroczyłeś dozwolony limit kobiet, które może mieć jeden śmiertelny grzesznik.

- Jaki limit? O co chodzi? - z wysiłku Łukasz rozkaszlał się; to bolało.

- Ty na religii nie uważałeś? - Piękna Pani powiedziała to tonem świadczącym o tym, że wcale nie wątpi w to, o czym mówi - Wyczerpałeś dozwolony limit cudzołóstwa, chociaż trzeba przyznać, że w tym przypadku definicja pojęcia została nieco poszerzona.

- Limit? Ile to wynosi?

- Nawet tej prawdy wiary nie pamiętasz? Oczywiście, że pięćset sześć.

- Ooo! - próbował się targować - Zaraz pięćset sześć. Przecież tych dziewczyn było może... przez te wszystkie lata... ze sto?

- Ze sto? Powiadasz: tylko setka? Fatalna setka? - Piękna Pani wybuchła perlistym śmiechem i pokój zaczął wypełniać zielonkawy, gęsty dym. Łukasz poczuł, że się dusi i przymknął oczy.

* * *

Z wysiłkiem otworzył oczy. Wpatrywał się przez chwilę w biały sufit. Później z jeszcze większym wysiłkiem przekręcił głowę nieco w prawo. Na krześle przy łóżku siedziała Ania. Jego Ania. Cała zapłakana. Widząc, że otworzył oczy rzuciła się na kolana i poczęła całować jego bezwładną dłoń, powtarzając jak oszalała:

- Łukasz, kochany, z tym kuszeniem to była tylko taka próba. Zdałeś celująco. Wróć, o mój ukochany. Zostaniesz moim mężem i będziemy żyli długo i szczęśliwie. Tylko żyj. Żyj!

Łukasz przymknął oczy.

* * *

Z wysiłkiem otworzył oczy. Wpatrywał się przez chwilę w biały sufit. Później z jeszcze większym wysiłkiem przekręcił głowę nieco w prawo. Na krześle przy łóżku siedziała Renata:

- Kłamałeś wtedy mówiąc, że przez rok nie miałeś kobiety przede mną?

- Kłamałem.

- A to, że jestem piękna, też kłamałeś?

- Nie, nie kłamałem. Jesteś piękna.

Łukasz przymknął oczy.

* * *

Z wysiłkiem otworzył oczy. Wpatrywał się przez chwilę w biały sufit. Później z jeszcze większym wysiłkiem przekręcił głowę nieco w prawo. Na krześle przy łóżku siedział obcy mężczyzna. Łukasz zaczął główkować. Romek! Ten, który go dźgnął nożem Sześć razy.

- Widzę, że nie muszę poprawiać, parówo. Zaraz i tak zdechniesz.

Łukasz przymknął oczy.

* * *

Z wysiłkiem otworzył oczy. Wpatrywał się przez chwilę w biały sufit. Później z jeszcze większym wysiłkiem przekręcił głowę nieco w prawo. Od drzwi szedł nachmurzony Sławek. Z jakąś maczetą, czy może mieczem, w ręku.

- Łukasz – krzyczał nieprzytomnie – to ja cię jak kolegę, a ty co mi zrobiłeś?

- Ja?

- Mało ci było innych, toś jeszcze musiał tę sukę Aśkę napompować? Ją już wykończyłem, a teraz twoja kolej, Absalonie! Ale najpierw – zaśmiał się brzydko – najpierw ci wykastruję!

Łukasz przymknął oczy i poczuł dotkliwy ból gdzieś w środku ciężkości.

* * *

Z wysiłkiem otworzył oczy. Wpatrywał się przez chwilę w biały sufit. Później z jeszcze większym wysiłkiem przekręcił głowę nieco w prawo. Na krześle przy łóżku siedziała pani Kasia.

- Łukasz, kochany, teraz będziesz tylko mój. Bo ja tylko ciebie przecież kocham, a ty nawet na mnie nie spojrzałeś. Nigdy. Tylko te inne kobiety stadami hańbiłeś. To dlatego wszędzie dzwoniłam i mówiłam, co ty za ziółko jesteś. A teraz, kiedy jesteś impotentem i sparaliżowany, to już spojrzysz na mnie, prawda? Modliłam się o to do Świętej Przeczystej i została wysłuchana modlitwa moja. Żyj, Łukaszku mój kochany, żyj!

Łukasz przymknął oczy.

* * *

Z wysiłkiem otworzył oczy. Wpatrywał się przez chwilę w biały sufit. Później z jeszcze większym wysiłkiem przekręcił głowę nieco w prawo. Na krześle przy łóżku siedziała Agata. Naga Agata. Smarowała półpłynną czekoladą swoje sterczące piersi, spojrzała na niego i powiedziała tym swoim zmysłowym głosem:

- No, otworzyłeś oczy, więc nie wszystko stracone. Tak, to ja zadzwoniłam wtedy na policję. No i co z tego? Chciałam cię mieć dla siebie. Odprzodkuj wreszcie, to posmaruję cię i zrobię ci dobrze. To z miałem orzechowym, więc doznania będą jeszcze silniejsze. No, do roboty, leniu! Co jest?

Łukasz przymknął oczy.

* * *

Z wysiłkiem otworzył oczy. Wpatrywał się przez chwilę w biały sufit. Coś warczało? Z jeszcze większym wysiłkiem przekręcił głowę nieco w prawo. Na środku separatki stało duże, drapieżne zwierzę. „Rosomak” - pomyślał Łukasz, który w życiu nie widział rosomaka, ani na zdjęciu, ani w naturze. Był jednak czemuś pewny, że to właśnie on. Rosomak zawarczał raz jeszcze, iście diabelsko, odbił się i skoczył Łukaszowi na pierś, wgryzając się w serce. Łukasz zamknął oczy.


KONIEC

Poprzedni rozdział

Spis treści

Następny rozdział



© YPY - Strona poprawiona i publikowana 10.05.2010