Agradacja AGRADACJA

Poprzedni rozdział

Spis treści

Następny rozdział



ROZDZIAŁ XV: DIASPORA

Kiedy w XVIII wieku brytyjska ekspedycja udawała się na dwór cesarza Qianlonga, aby nawiązać kontakty handlowe (propozycja została wielkopańsko odrzucona przez Chiny, które nie widziały żadnej potrzeby handlu z barbarzyńcami), przywiozła do domu wiele cennych rewelacji o tym kraju, a pomiędzy nimi była także ta, że obywatele mają zakaz opuszczania jego granic pod karą śmierci. Wkrótce jednak zapomniano o tak rygorystycznie pojmowanym izolacjonizmie i już w XIX wieku wielu Chińczyków wyjechało z cesarstwa w poszukiwaniu lepszego chleba. Wyjeżdżali głównie z południowych prowincji nadmorskich, przeludnionych nad wszelką miarę, gdzie trudno było ludziom związać koniec z końcem. W nieludzkich warunkach przewożono ich do USA, czy na wyspy Pacyfiku, gdzie pracowali fizycznie na kontraktach. Nie odstraszały ich ani ciężkie warunki, ani głodowe stawki. Od dawna też osiedlali się na terenach formalnie zależnych od Chin, czyli w Indochinach aż do Singapuru. Stąd już tylko krok do Indonezji, czy Filipin. Charakterystyczne było to, że Chińczycy starali się zawsze zachować swoją kulturę i zwyczaje, ignorując tubylców i ich prawa, zakładając, o ile tylko liczebność na to pozwalała, własne dzielnice - znane do dzisiaj jako Chinatown. Odrodzenie Chin jako nowoczesnego państwa miało duże źródło właśnie w zamorskich Chińczykach (lub ich dzieciach), którzy wyjechali z kraju, osiedlili się za granicą, przyjrzeli innym ustrojom i zapragnęli zmian także w swej ojczyźnie. Nie darmo ojciec Republiki - dr Sun Yat-sen94) wykształcił się na Hawajach i w Hong Kongu.

Gdy pierwszego października 1949 roku proklamowano w Pekinie powstanie Chińskiej Republiki Ludowej było jasnym, że nie wszystkie terytoria zamieszkane przez Chińczyków znajdą się pod jej władzą. Hong Kong i Macao były koloniami państw europejskich. Tajwan był w rękach generalissimusa Chiang Kai-sheka95), który uważał Guomintang za jedyną prawowitą władzę w Chinach. A Tybet był państwem niezależnym, w którym praktycznie narodowości Han nie było. Pekin rozpoczął scalanie terytorium od aneksji Tybetu w 1950 roku, nazywając to "pokojowym wyzwoleniem". Powoływano się przy tym na fakt, że za dynastii Yuan Tybet był częścią składową imperium, a za Qingów istniały jakieś bliżej nieokreślone kontakty pomiędzy Lhasą, a Pekinem, łącznie z wysyłaniem tam chińskiego oddziału wojskowego. Chińczycy twierdzili, że mogło to świadczyć jedynie o podporządkowaniu Tybetu, zaś Tybetańczycy, że to o niczym nie świadczyło, a Tybet był od niepamiętnych czasów państwem niezależnym. Jak było naprawdę - każdy musi sam wyrobić sobie opinię, bo ta książeczka nie ma za cel wyjaśniania wszelkich problemów Azji tak, żeby nie pozostał żaden cień niepewności, czy wątpliwości, a jedynie krótki opis wspomnień z pobytu w Szanghaju i okolicach. W 1959 roku wybuchło w Tybecie antychińskie powstanie i to wówczas do Indii zbiegł przez Himalaje Tenzing Gyatso, czyli Dalajlama XIV. Od tego czasu Chiny prowadzą politykę jednoczenia terytorium Tybetu z resztą kraju, co wywołuje niechętne komentarze samych Tybetańczyków, którzy mówią raczej o przymusowej kolonizacji, zwłaszcza poprzez zachęcanie Hanów do osiedlania się tam, a także wykazują liczne gwałty i akty chińskiego bezprawia, które pozostają bezkarne. Strona chińska z kolei publikuje chętnie raporty o tragicznym zacofaniu (nawet jak na warunki azjatyckie) i feudalnym poddaństwie w Tybecie przed "wyzwoleniem". Faktem jest, że Pekin bardzo nerwowo reaguje na wszelkie kontakty Dalajlamy ze światem i bardzo konsekwentnie i z uporem traktuje go od wielu lat jako groźnego terrorystę zagrażającego chińskiej jedności. Najprawdopodobniej rząd chiński tworzy w ten sposób własnymi rękoma silną antychińską opozycję tybetańską, która nie będzie w przyszłości, po odejściu obecnego Dalajlamy, wzdrygała się przed aktami przemocy, widząc że próby pokojowe doprowadziły donikąd. Bo Dalajlama przez całe życie wzywał do pokojowego rozwiązania wszystkich problemów i opowiadał się jedynie za autonomią Tybetu, a nie jego niepodległością.

Później przez długie dziesiątki lat nie robiono praktycznie nic w celu zjednoczenia, poza codziennym ostrzeliwaniem przybrzeżnych wysepek należących do Tajwanu, a leżących blisko miasta Xiamen. Tajwańczycy nie pozostawali dłużni i też ze swej strony odpowiadali ogniem. Wreszcie za rządów brytyjskiej premier M. Thacher podpisano porozumienie o przekazaniu Hong Kongu. Bowiem terytorium tego miasta składa się z dwóch zasadniczych części: właściwej Wyspy Hong Kong i tak zwanych "Nowych Terytoriów" (między innymi półwysep Kowloon i inne wyspy). Jedynie sama wyspa została przekazana Wlk. Brytanii w wyniku wojen opiumowych na zawsze, a Nowe Terytoria zostały później (w 1898 roku) tylko wydzierżawione i w dodatku jedynie na 99 lat. A zarówno źródła prądu, jak i słodkiej wody znajdują się tam na Nowych Terytoriach, więc gdyby Chiny je przejęły zgodnie z prawem (dzierżawa się skończyła), to miasto na wyspie praktycznie nie mogłoby istnieć. Dlatego Anglicy zgodzili się wycofać ze swojej kolonii, wytargowując jedynie, że ChRL nie zmieni ustroju kapitalistycznego przez kolejnych pięćdziesiąt lat. Podobnie załatwiono przekazanie Macao, które znajdowało się w rękach portugalskich od początku XVI wieku. Dwa lata po przejęciu Hong Kongu Macao stało się kolejną strefą specjalną Chin. Zwykli obywatele muszą starać się o wizę, żeby tam wjechać. Wszystkie kasyna działają dalej (w Hong Kongu hazard jest zabroniony, dlatego wszyscy jeżdżą do Macao). Kapitalizm kwitnie.

Bardziej kłopotliwa sytuacja jest z Tajwanem96). Państwo istniejące na Tajwanie nazywa się oficjalnie Republiką Chin. Jego rząd uważa się za jedyną legalną władzę całych Chin. Na dodatek Taipei97) stoi na stanowisku, że Chiny istnieją w granicach z 1911 roku, więc kwestionują granicę chińsko - mongolską oraz odłączenie Tuwy98). Co więcej, Republika Chin nie uznaje żadnych ustaleń granicznych, które podpisuje Pekin. Przez długie lata to Tajwan zasiadał w ONZ jako Chiny, aż wreszcie przyznano ten stołek Pekinowi. Niepodległość wyspy jest zagwarantowana poprzez umowę ze Stanami Zjednoczonymi, które przykryły ją rodzajem wojskowego parasola ochronnego. Przez wiele lat po 1949 roku Chiny kontynentalne przeprowadzały długą kampanię polityczną, która doprowadziła do tego, że tylko kilka krajów uznaje Tajwan, a wszystkie pozostałe nawiązały kontakty polityczne z Pekinem. Pekin stawia tu sprawę jasno: albo - albo, to znaczy, że dowolne państwo uznaje albo ChRL, albo Tajwan. Chiny kuszą kraje trzeciego świata, udzielając pomocy, przyznając pożyczki (i przy tym nie stawiają żadnych wymogów, jak państwa europejskie, domagające się poszanowania reguł demokracji), budując mosty, drogi i szpitale, a także przyjmując u siebie studentów z tych krajów. Tymczasem Tajwan, który nie jest jakimś specjalnie wielkim krajem, ma największe na świecie rezerwy walutowe, bardzo nowoczesną armię, zaś stosunki z większością krajów prowadzi poprzez misje handlowe. Pekin już wiele lat temu zaproponował dobrowolne zjednoczenie99), oferując pełną autonomię i utrzymanie systemu gospodarczego, ale władze Tajwanu ignorują te propozycje. Co będzie dalej - czas pokaże.

Poprzedni rozdział

Spis treści

Następny rozdział



© YPY - Strona poprawiona i publikowana 30.05.2009