Dzięki Ci, dobry Panie Boże za to, żeś uchronił mnie przed tymi bandytami, co to okraść chcieli starą kobietę, bo do głowy im przyszło, że wiele ma, a co to tam tego jest, toć nieboszczyk nikim ważnym w Ameryce nie był, a że rentę po nim stamtąd dostaję, to i dobrze na stare lata, tyle chociaż mojego, a przecież wcale tego dużo nie ma, a oni myśleli, że ho ho i zabrać chcieli, bo oni młodzi, mówili, to ile będą czekać, a na co jej tyle kasy, starej babie nad grobem, a im potrzeba, bo młodzi są, a żeby ich pokręciło i żeby z kryminału nie wyszli, strach żyć, chociaż kto to tam dzisiaj wie, bandyci po ulicach chodzą bezkarnie, a sądy i policja ich się boją, mówili nawet tak jakoś o tym w radiu ojca Tadeusza, czy źle zrozumiałam, bo słuch już nie ten, znaczy, nie o tej sprawie mówili, tylko tak ogólnie, ale racja, bo kary boskiej na nich trzeba, kto to widział, żeby do mieszkania się wdzierać i dolarów szukać, a oni tak zrobili i mówią, że nic im nie będzie, bo młodociani, jak to tak, kobietę zabić i młodociani, to ta telewizja i komputery wszystkiemu winne, rodzice dzieci samopas puszczają, a one tylko o przyjemnościach myślą, Sodoma, Gomora, a do roboty to nikogo, jak prosiłam w zeszłym roku tego Dawida z góry, żeby mi dywan wytrzepał, to nie chciał, pewnie, co sobie ręce brudzić, chociaż pięć złotych dawałam, a taka to rodzina, nie wiadomo skąd i co to za imię Dawid - kiedyś takich imion nie dawali, chyba żydowskie, w kościele rzadko ich widać, skaranie boskie z takimi, a inne bachory na podwórzu nie lepsze, drą się co dzień jak opętane, dobrze, że ja już głuchawa, bo to utrapienie, a szybę w zeszłym miesiącu Michalakowej wybili i musiała wstawiać, ale jej to już teraz wszystko jedno, świeć Panie nad jej duszą, chociaż jak żyła, tośmy się nie lubiły, bo wredna była, a jak puszyła się, że wnuki wykształcone ma, a pani co, pytała, samotna, tak pytała z krzywym uśmiechem i głową trzęsła, niby współczująco, a jakie wnuki, jak my z nieboszczykiem dzieci nie mieliśmy, a te jej wnuki, też mi wnuki, co to ich nigdy nie było, bo jedyna córka gdzieś na Śląsku, to i te wnuki na zdjęciu tylko miała, bo przyjeżdżały tak rzadko i dawno, a gdyby trafiły piłką parę metrów w bok, to mnie by szybę wybiły, znaczy, nie wnuki Michalakowej, tylko te bachory paskudne z podwórka, co to stale za piłką biegają, a te jej wnuki to z dziesięć lat, jak już u niej nie były, wstydziły się pewnie biednej babki, takie to teraz młode pokolenie, nie to, co kiedyś bywało, a wszystko im się należy, co najlepsze i sznurami od bielizny ją skrępowali i mówiła pani kioskarka, co to syna w policja ma, że chcieli ją zmusić, żeby powiedziała, gdzie dolary schowała, jakie dolary ona na to, dolarów na oczy nie widziała, a ci ją patelnią w głowę, ciężką, żeliwną, co to u ruskich ją na swoją zgubę parę lat temu kupiła, kto to mógł, dobry Boże, przypuścić, bolą kolana, ale nie wstanę ani nie usiądę, bo to na intencję, żeby to człowiek wiedział, to by inaczej zrobił, a tak co, męczyła się tylko i ile czasu, bo chociaż słabego zdrowia, to mówią ludzie, że tłukli ją i tłukli, a ona żyła i żyła, tylko zemdlała w końcu i okrwawiona była, chociaż może i plotą ludzie trzy po trzy, a bo to pierwszy raz, mój nieboszczyk zawsze powtarzał, żeby ludzi nie słuchać, bo głupoty tylko roznoszą, ale coś w tym musi być, co mówią, bo przecież jak opowiadali sobie, że ta dziewczyna, co to z tym Dawidem się ciągała, wisiała na jego ramieniu, bezwstydne to teraz wszystko takie, a jakie spódnice, a jakie bluzki, toż ona prawie goła po ulicy chodziła, a jemu w to graj, w oczy patrzył, ściskał, całował, wcale się nie krępowali, o nie, na środku chodnika nieraz tak stali, do domu do niego przychodziła, jak rodzice do roboty szli, to mówili, że w ciąży jest i to prawda, chodzi teraz z takim brzuchem, pewnie niedługo ślub będzie, chociaż kto to wie w dzisiejszych czasach, a bo to jedna panna z dzieckiem, nie ona pierwsza, nie ostatnia, tylko że ona trzech braci ponoć ma, chłopy jak dęby, to obiją Dawidowi gębę, jak nie będzie się chciał żenić, bo ludzie teraz nerwowi i niedobrzy, a powód mają, a tamci to podobno najpierw z tej patelni kotleta zjedli, co z obiadu jej został, dobrze chociaż, że już zimny był, to jej przynajmniej nie parzyło, jak tłukli, tak pani kioskarka mówiła, ale czy to wiadomo, a ciekawe skąd ona tyle miała, żeby kotlety jej zostawały w nadmiarze, toż ona portfel stary, a zresztą, co mi tam - wybacz, Panie Boże, że ciekawością grzeszę, kiedy ona już na księżej łące, ale to już Twoja decyzja i nie nam roztrząsać jej powody, więc podziękować Ci chciałam dobry Panie Boże, że w swojej łaskawości pozwoliłeś, że się ci bandyci na piętrze pomylili i zamiast w prawo do mnie, to w lewo do Michalakowej poszli.