|
ZAPISKI CHIŃSKIE | |
O śmierci Najana; 02.10.2010
Kilka dni temu wspominałem o "Opisaniu świata", w którym Marco Polo prawił o przewagach ówczesnych Mongołów,
sławiąc ich wielkiego chana aż do przesady. Ciekawego materiału do rozmyślań nad istotą symboliki dostarcza
rozdział LXXX, zatytułowany "Jak wielki chan zgładził Najana". Zastanawiałem się przez dobrą chwilę, jak najpierw
wyjaśnić, o co chodzi z tym Najanem, jednak zaraz zrezygnowałem z tego pomysłu, bo musiałbym streszczać całą
Tajną
historię Mongołów", co wydało mi się niepodobieństwem, zwłaszcza w kilku zdaniach. Kto zatem chciałby wiedzieć
więcej, musi zerknąć tu (przykro mi, po angielsku; o Najanie
wspomina się gdzieś w połowie tekstu), a będzie
wiedzieć prawie wszystko. Zresztą nawet z zerową wiedzą na jego temat można tak samo dobrze (a kto wie, może nawet
lepiej) pokusić się o przemyślenie słów cesarza (wielki chan był też cesarzem Chin z dynastii Yuan), a jeszcze
bardziej odpowiedzi przywołanych przez cesarza poddanych, którzy przytomnie przypomnieli sobie o dewizie "Quod Dei
Deo, quod Caesaris Caesari". Wystarczy tylko wiedzieć, że Najan był nestorianinem i z tą wiedzą przejść do
obszernego cytatu z "Opisania świata".
Gdy wielki chan się dowiedział, że Najan został wzięty, rozkazał, by go zgładzono. I zginął w ten sposób, jak wam
opowiem: zawinięto go w kobierzec i tak długo tam i sam miotano, aż pomarł. A stracono go w ten sposób, gdyż nie
chciano, aby rozlana była krew członka rodziny cesarskiej na ziemię ani by oglądało to słońce i powietrze.
Gdy wielki chan zwyciężył w tej bitwie, jak słyszeliście, wszyscy wojownicy i dostojnicy Najana złożyli mu hołd i
zaprzysięgli wierność. A pochodzili oni z czterech krajów: wymienię wam jakich. Pierwszym była Czorcza, drugim
Kauli, trzecim Barskol, czwartym Skintindżin. Bo te cztery prowincje podlegały Najanowi.
Po tym zwycięstwie wielkiego chana i zgładzeniu Najana rozmaite nacje przy tym obecne: Saraceni, bałwochwalcy i
Żydzi oraz różne inne w Boga niewierzące, naśmiewały się z krzyża, który Najan na swych sztandarach umieścił. I
naigrywali się z chrześcijan, którzy tam byli: "Patrzcie, jak krzyż waszego Boga pomógł Najanowi, który był
chrześcijaninem!" Naigrywanie i zgiełk czynili taki, że aż doszedł do uszu wielkiego chana. Skoro wielki chan
usłyszał to, srodze zganił tych, którzy tak wobec niego czynili. Po czym przywołał licznych chrześcijan tam
obecnych i zaczął dodawać im ducha, mówiąc: "Jeżeli krzyż waszego Boga nie pomógł Najanowi, było to bardzo słuszne;
gdyż będąc dobrym, może sprzyjać jedynie dobru i słuszności. Najan zaś przeniewiercą był i zdrajcą, który wystąpił
przeciw swemu panu, i dlatego sprawiedliwe jest to, co się stało. I krzyż waszego Boga dobrze uczynił, nie pomagając
mu przeciw prawu. Gdyż będąc dobrem, jedynie dobro działać może". Chrześcijanie odpowiedzieli wielkiemu chanowi:
"Najwyższy Panie! Prawdę rzekliście. Gdyż krzyż nie chce czynów złych i zdradliwych, jakie popełniał Najan, który
zdrajcą był i przeniewiercą wobec swego pana. I otrzymał to, czego był godzien". Takie słowa wymienili wielki chan
i chrześcijanie z powodu krzyża, który Najan umieścił na swoich sztandarach.